Netia Wyborcza

27 lipca, 2009

W spocie telewizyjnym emitowanym w ramach kampanii reklamowej Netii Tomasz Kot, Piotr Adamczyk i Magdalena Różczka biorą udział w burzliwej debacie wyborczej, w której krytykują wzajemnie swoje poglądy. Pomysł sam w sobie ciekawy. Potencjalny i obecny klient/wyborca ma prawo do głosowania na kandydata, który ma reprezentować/reklamować wybraną przez niego w wolnych wyborach firmę - Netie oczywiście. Kandydaci w quasi debacie wyborczej walczą o głosy i o kasę jak się okazało, a może i było z góry wiadome, bo to przecież juz nie aktorzy a bardziej quasi politycy.
Wszystko fajnie i z pomysłem tyle tylko że nie w Polsce - tu mamy juz dosyć polityki tej prawdziwej i wyborów z kandydatami - aż się nie chce wybierać - dlatego jeśli chodzi o reklamę Nenii, to ja głosuje na NIE.

Kampania BZ WBK

7 lipca, 2009

Najnowsza kampania reklamowa BZ WBK z udziałem Danny’ego DeVito może się podobać. Mnie podoba się bardzo. Lubię Cleese, a i DeVito kojarzy mi się z uśmiechem czyli megapozytywnie, co bardzo ociepla zimny i dziś mocno kryzysowy wizerunek banku. WBK kontynuuje strategie reklamową opartą na zaangażowaniu znanych zagranicznych aktorach komediowych w zachwalanie swoich produktów. Sukces reklamy z udziałem John Cleese pokazał, że Polacy, czując się obywatelami Europy, chętnie widza zestawienie krajowego produktu niekoniecznie z rodzimym i “oklepanym” Markiem Kondratem, a pozytywny odbiór reklamy z DeVito tylko to potwierdził.
John Cleese reklamuje Sony, Kauptinga i Compaq’a a to zacne grono, teraz BZ WBK do niego wszedł. Nie ma nic lepszego niż znaleźć się w odpowiednim towarzystwie, a kontynuując tą strategia BZ WBK ma szanse dotrwać również odpowiedniego czasu.

“Nie wińcie nas, nie jesteśmy bankiem!” czyli SKOK na bank

28 kwietnia, 2009

Krzysztof Pietraszewicz prezes Związku Banków Polskich nazwał tą reklamę czarnym PR i uznał, że “w obecnych warunkach makroekonomicznych i przy panujących nastrojach społecznych, którego w tym trudnym czasie potrzebuje cały sektor finansowy nie powinniśmy podważać wzajemnie zaufania”. Pan Prezes chyba zapomniał, że przez cały czas hossy ZBP za wszelką cenę starał się udowodnić, że SKOKi to pariasi poza sektorem, w którym są banki. Teraz, w kryzysie, kiedy banki straciły w oczach klientów na wiarygodności i solidności SKOK wykorzystuje sytuacje. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów stwierdził, że ta reklama nie wprowadza w błąd konsumentów i taka jest prawda, a banki - cóż, kto mieczem wojuje, od miecza ginie.

Czy pamiętasz…

26 stycznia, 2009

“Pamiętasz, jak mówiłeś, że nigdy nie kupisz Renault Megane?”
Reklama ma dobry scenariusz tylko gdzieś coś komuś chyba się pomyliło, bo produkt reklamowany czyli Renault Megane utożsamiany jest tu z tym co w życiu nie wyszło, ze złamaną obietnicą.
Powinno być chyba - zawsze chciałem mieć komórkę i mam, zawsze chciałem mieć długie włosy i mam, marzyłem o Megane i mam. Nie lubimy utożsamiać pożądanego i wymarzonego “czegoś” - w tym przypadku samochodu - z czarnym dniem, dniem straty, gdzie ścięto nam od lat zapuszczane włosy, musieliśmy kupić komórkę, która zabrała nam wolność. Jeśli kupimy Megane to znów coś stracimy. A może Renault chce zakomunikować swoim klientom, że Megane jest inny niż wszystkie inne Renault i stare Megane też? Jest świetny, super, jednym słowem przełomowy - a starsze modele Megane i inne “renówki” to porażka techniczno-dizajnerska i w ogóle cud, jeśli jeszcze jeżdżą, a wszyscy dotychczasowi nabywcy zostali nabici w butelkę z logiem romba.
Tak czy inaczej reklama ciekawa, bo daje do myślenia - ja obciąłem włosy, mam komórkę i dosyć - czas na zmiany, dlatego nigdy nie kupię Renault Megane.

Nowy Bank i jego reklama

10 grudnia, 2008

Chodzi mi oczywiście o Aliora i jego reklamę latających parasoli. Ta reklama przypomina mi serial “Przygody Arsena Lupina”. Film się podobał, ale skojarzenie reklamy banku ze złodziejem - dżentelmenem może się mniej spodobać potencjalnym klientom Aliora. Poza tym w reklamie bank nie jest przedstawiony jako solidny gmach, który trudno ruszyć z posad, symbol wielkości, solidności i bezpieczeństwa. Budynek, który może być schronem dla nas i naszych oszczędności szczególnie w czasie kryzysu innych banków. Alior w reklamie to grupa ludzi, których skądś przywiało, a co będzie jak wiatr zmieni kierunek?

Reklama banku skierowana jest do osób dorosłych, a te od dawna już wiedzą, że z nieba spada tylko śnieg i czasami kawałki jakiegoś satelity. Pomysł reklamy uważam za chybiony, choć jakąś nadzieję daje mi skojarzenie z Arsenem Lupin - był doskonały w działaniu, choć z drugiej strony był jeszcze jeden pan w garniturze i meloniku - Egon Olsen z Gangu Olsena, a im nigdy nie wyszło nic.

Kryzys – przekleństwo czy dar niebios?

18 listopada, 2008

Kryzys jest, nie ma o czym dyskutować, jest i tyle. Firmy musza ciąć wydatki. Reklama, sponsoring etc… wszystko co kojarzy się z kosztami, pójdzie się… przejść na długi /paroletni spacer/. Małe i młode agencje PR, które nie mają rezerw i linii kredytowych mogą mieć duży problem. Ale nie PR kryzysowy bo on kojarzy się z kryzysem, dobrze się kojarzy. Doszło do sytuacji, w której firmy zawieszają typowe umowy PR z agencjami by zatrudnić inne agencje PR, wyspecjalizowane w zarządzaniu kryzysem. Bo kryzys jest na topie i sytuacja na rynku nie wskazuje by tą Topliste szybko opuścił. A i kryzysowe wynagrodzenie jest większe, bo za ratunek się dziś słono płaci. Kryzys to i mięso dziennikarskie, będzie o czym pisać a i polityk, który znajdzie panaceum na kryzys będzie noszony na rękach /np. do Brukseli już nie samolotem, bo z pilotami też kryzys mamy/. Premier i Prezydent zamiast szukać sposobów na wzajemne unicestwienie mogliby się zastanowić nad blokadą kryzysowej sytuacji polskich firm i obywateli żyjących na kredyt, który jest coraz droższy. Tak, że piarowcy, media i politycy mają wspólny interes by kryzys trwał. „Coś, co cię nie zabije, to cię wzmocni” pisał Nietzsche. Na pewno katharsis na rynku, będzie w wielu przypadkach korektą negującą podmioty o miernej jakości, ale bardziej mnie martwi to, ile osób, polityków i firm wykorzysta połączenie kryzysu z piarem do stworzenia „koktajlu Mołotowa” i rzuceniu go w Polskę. Ostatnio ponownie zastanawiałem się jak przetłumaczyć public relations - publiczne relacje, kreowanie wizerunku, tworzenie relacji…. a może dymanie narodu?

Public Relations rozwiązanie czy problem?

12 listopada, 2008

No i narobiło się, żebym ja bloga prowadził…. Jeszcze niedawno uśmiałbym się do łez. Ale świat się zmienia i ja chyba też.

Public Relations rozwiązanie czy problem?

Jest takie powiedzenie, jeśli nie jesteś częścią rozwiązania to może jesteś częścią problemu. Od lat obserwuję efekty pracy i samą pracę firm i osób z branży PR. To jest tak trochę jak z naprawą auta. Często powypadkowy złom, który przed spotkaniem z rozpędzoną ciężarówką był wiatą przystanku autobusowego w oczach magika-mechanika jest świetna bazą do odbudowy sportowego BMW. I wszystko pięknie tyle, że później ktoś wsiada do tego „BMW” i jedzie 200 km/h na wycieczkę do Piotra. Świętego Piotra. Bo w pijarze hossa, potworzyło się agencji pełnych „fachowców od wizerunku”, klienta zdobyć, co za problem, każdy orze jak może, a najlepiej może w przetargach. Kiedy jedynym kryterium jest cena a zamawiający nie musi wykazywać się większymi referencjami na przetargach dochodzi do kuriozalnych sytuacji, w których ta sama kampania wyceniona zostaje przez różne agencje od 10.000 do 1.000.000 zł i oczywiście wygrywa tańsza. Efektem tego są niezrealizowane projekty lub kampanie, które dla dobra klienta powinny się w ogóle nie odbyć. A na spotkaniach z klientem coraz częściej słyszę „a możecie to zrobić za pół ceny, bo mamy tu też takie oferty” Możemy, tylko zawsze wolałem być elementem rozwiązania a nie problemu, więc po co?